Kiedy próbowałaś czegoś nowego?

Kiedy próbowałaś czegoś nowego?

No właśnie… Czasem w życiu narzekamy na nudę i znużnie. Dziś w naszym województwie zaczynają się ferie. Za to dla innych początek roku oznacza lawinę egzaminów lub noworoczny szał w pracy po świątecznej przerwie. W takiej sytuacji bardzo łatwo wpaść w rutynę. Szarość codziennego dnia i całkowita powtarzalność sprawia, że przestajemy rozróżniać kolejno mijające dni. Każdy z nich zaczyna wyglądać podobnie.

 

Ostatnio usłyszałam ciekawą koncepcję:

Człowiek zaczyna naprawdę odpoczywać, kiedy wstaje od komputera czy telewizora i zaczyna próbować nowych rzeczy!

 

Bardzo zaciekawił mnie ten pomysł, dlatego zdecydowałam się przetestować go na własnej skórze. Poszukałam w pamięci miejsca, do którego wybierałam się od jakiegoś czasu, ale z jakiegoś powodu… było mi nie po drodze. Przez rok! Żeby było jeszcze ciekawiej, postanowiłam, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu – odkładanie na później i spróbowanie czegoś nowego można całkiem zgrabnie połączyć!

 

Odkąd sięgam pamięcią, moje najlepsze wspomnienia dotyczą miejsc, do których wcale nie chciało mi się iść. Wyjście z domu kosztowało mnie prawie tyle co przebiegnięcie maratonu! Czy nie jest tak, że rzeczy, do których zbieramy się najdłużej, okazują się najbardziej warte wysiłku? To one sprawiają, że finalnie czujemy ogromną radość, a duma z samych siebie rozpływa się po całym ciele i wypełnia każdą naszą komórkę!

 

Nie muszę daleko szukać kolejnych przykładów.

Jako instruktor tańca, często rozmawiam z tancerkami. Pytam o ich historie, wspomnienia, o to jak trafiły do mojego studia. Jedną z najczęstszych rzeczy jakie słyszę jest:

“Zbierałam się do Was od roku. To było o rok za długo.”

“Równo pół roku oglądałam Was na Instagramie, wyglądało, że macie super atmosferę. Ale dopiero dziś udało mi się dotrzeć.”

“Kiedy przyszłam pierwszy raz, stałam pod drzwiami kilka minut i zastanawiałam się czy wejść.”

“Przyszłabym szybciej, ale za bardzo bałam się, że inne tancerki mnie wyśmieją.”

Każda z tych osób dziwiła się samej sobie twierdząc, że nic nie dawało jej w życiu tego, co czuje podczas tańca.

 

Dlaczego jeszcze warto próbować nowych rzeczy?

Bo próbowanie nowych rzeczy rozwija:

  1.  z każdą kolejną “nowością” będziesz czuć coraz mniej obaw
  2. okiełznasz swoje “niechcemisie”, zwane lenistwem lub oporem
  3. dowiesz się, że nie zawsze wszystko musi Ci wychodzić. Możesz popełniać błędy, a mimo to nie mieć do siebie pretensji, że nie jesteś doskonały/a po 3 minutach prób. Możesz się świetnie bawić mimo, że coś zupełnie Ci się nie udaje. -> świetne dla perfekcjonistów – czasem trzeba wrzucić na luz
  4. poczujesz więcej energii
  5. nauczysz się czegoś nowego
  6. może poznasz fajnych znajomych
  7. albo odnajdziesz swoją pasję

 

Pomysłów jest nieskończenie wiele!

W Bydgoszczy, moim rodzinnym mieście nie brakuje atrakcji:

pole dance, wizyta w operze czy teatrze, warsztaty sushi, treningi fitness, jazda na łyżwach, wizyta w escape roomie, a może taniec? 😉

 

Uważam, że czytanie historii i teorii jest naprawdę ciekawe. Jednak to właśnie praktyka i trening dają wspaniałe rezultaty!

 

Dlatego mam dla Ciebie małe zadanie 🙂

Usiądź na chwilę w spokoju i pomyśl czy jest coś, czego nigdy nie robiłaś/robiłeś, a od jakiegoś czasu chodzi Ci po głowie. Wyobraź sobie, że to robisz! Otwórz oczy i zaplanuj to! Dokładnie – gdzie i kiedy, bez migania!

 

Wprowadź zwyczaj próbowania nowych rzeczy w życiu, a gwarantuję Ci, że nabierzesz nowej energii i zapomnisz co znaczy słowo “nuda”.


Fot. Eflex
http://eflex.pl/

1Comment
  • Krzysztof Włodarczyk
    Posted at 03:41h, 15 stycznia Odpowiedz

    Lubię nowe wyzwania i próbować nowych rzeczy. Już mam plan na kolejną nowość i to nie fotograficzną 🙂

Post A Comment