Zacznę od jutra! Albo od poniedziałku…

Zacznę od jutra! Albo od poniedziałku…

Z pamiętnika pewnej kobiety

 

27 grudnia (czwartek)

Ale się obżarłam w Święta. Dobrze, że nadchodzi styczeń. Od stycznia przecież zaczynam ćwiczyć i w końcu zgubię ten celulajt!

O! A skąd się wzięła przede mną lodówka? No dobrze! Jak już tu stoi, zobaczę co jest w środku, żeby się nie zepsuło. Mama zawsze mówiła, że jedzenia się nie wyrzuca, bo dzieci w Afryce głodują. Dlatego zjem jeszcze ten kawałek serniczka, żebym nie musiała na niego patrzeć! Mam jeszcze parę dni, żeby zrobić porządek z tym jedzeniem.

A od początku stycznia ruszam pełną! Kaśka też chce zrzucić parę kilo, razem będziemy się motywować i będziemy takie tap madl, że wszystkim gały wypadną! Mam plan i nie zawaham się go użyć! Tym razem będzie inaczej, bo tym razem “mam tę moc, mam tę mooooooooooc…”!

 

2 stycznia (środa)

Co to był za Sylwester!!! Zabawa do białego rana!!! No właśnie. A fit ludzie musza dbać o sen, żeby mieć energię na ćwiczenia. Lepiej odeśpię zarwaną nockę i zacznę ćwiczyć od jutra. Tak porządnie. Bo jak zaczynać to tylko na 100%. A dziś na 100% to ja mogę spać.

 

3 stycznia (czwartek)

Co za tydzień. Rok dopiero się zaczął, a tu spokoju człowiekowi nie dają! Kaśka miała ćwiczyć ze mną, ale mówi, że coś jej wypadło, i zaczyna od poniedziałku. Ma rację dziewczyna – ten tydzień to jakaś masakra…

 


Czy skądś to znasz?

Też zdarzyło Ci się kilka(naście) razy zaczynać coś od poniedziałku?

Poniedziałek to taki specyficzny dzień tygodnia, co sprzyja tylko nielicznym. Za to większości robi pod górkę i zsyła złośliwe przeszkody. Podobnie jak “pełna godzina” czy nowy rok.

To nie wszystko! Przecież w naszej głowie mieszka kochana przyjaciółka. Ma na imię Podświadomość. Zrobi wszystko, żeby nam było dobrze, wygodnie i miło. Nie chce, żebyśmy musiały się męczyć i robić coś, na co nie mamy ochoty. Podświadomość jest bardzo mądra i znajdzie nam bardzo dużo argumentów (tzw. wymówek), dlaczego nie powinnyśmy czegoś robić. Nie lubi zmian. Jest jej dobrze tak, jak jest.  Czuje się wtedy bezpiecznie.

 

Do TOP 10 “argumentów” Podświadomości należą:

 

  1. I tak mi się nie uda.
  2. To mi się pewnie nie spodoba.
  3. Jestem na to za stara/za młoda.
  4. Wyśmieją mnie – innym będzie szło lepiej.
  5. Zrobiłabym to, ale nie chcę sama.
  6. Wstydzę się.
  7. Zapowiada się fajnie, ale nie będę mieć na to czasu.
  8. Dziś jest za zimno/za ciepło – zrobię to następnym razem.
  9. Co powiedzą na to inni?
  10. Poszłabym tam, ale nikogo nie znam.

 

 

Brzmi znajomo?

Ale jest też dobra wiadomość: Podświadomość można wytrenować.

Dzięki temu będzie wiedziała, że nie zawsze służy nam to, co przez chwilę jest przyjemne (np. codzienne jedzenie tabliczki czekolady lub paczki chipsów).

Jeżeli masz ochotę coś zrobić albo to zaplanowałaś, a nagle cichy głosik w głowie podpowiada Ci którąś z tych rzeczy to… posłuchaj go. ALBO zapchaj mu usta śmierdzącą skarpetą i bez chwili namysłu, czyli TERAZ zrób pierwszy krok:

  • skończ dyskusje i negocjacje ze sobą!
  • przygotuj potrzebne rzeczy / zdobądź informacje / zadzwoń, wyślij maila, zapisz się, jeśli tego wymaga sytuacja!
  • zrób to, co jest do zrobienia i nadal ze sobą nie dyskutuj. Po prostu to zacznij i rób!
  • bądź z siebie dumna!

W Nowym Roku życzę Ci jak najwięcej powodów do dumy!

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, podziel się nim z koleżanką 🙂

PS. To co miałaś dziś zrobić…? 🙂

 


Fot. Marta Pawłowska
http://www.martapawlowska.com

No Comments

Post A Comment